Pierwsze godziny spędzone na lednickich polach raczej mało zachwycające. Było zimno, kolejna faza ulewnego deszczu też nie wzbudzała większego entuzjazmu i ani trochę nie wyobrażałam sobie jak mam przeżyć te 6h, które zostały do wyjazdu. Ale później, na mszy, atmosfera zaczęła się zmieniać, wraz z nią moje podejście, a gdy zapadł zmrok i zapaliliśmy świece, o jakimkolwiek żalu związanym z przyjazdem nie było już mowy :) Taniec, śpiew, obraz wiary tylu tysięcy ludzi.. Naprawdę warto przeżyć taki czas. Choć myślałam, że pewne rzeczy odczuję inaczej, co trochę mnie rozczarowało. Tymczasem nadal jestem nieogarnięta ze wszystkimi swoimi myślami, a odpowiedzi na pytania muszę w takim razie szukać gdzie indziej.
Ale cieszę się, że pojechałam :)
(Source: pitchblackglow)
Dalsza część wczorajszego dnia była zdecydowanie bardziej udana. Po tej rozmowie zrobiło mi się taaak radośnie :) I pierwszy raz od jakiegoś czasu z czystym sumieniem mogę mówić, że wszystko w porządku. A dzisiejszy dzień również przemiły jak na razie. No nie mogę przestać się uśmiechać, życie jest cudowne ♥ I lecę na jazdy, bo jeszcze trochę mi ich zostało. Miłego popołudnia ;*
Jest pięknie :)


